KSIĘGA WELESA

„Księga Welesa i świat, którego nie ma w polskich szkołach.

Dlaczego poznajemy mitologię i panteon Grecji, Rzymu, Sumeru, mity Skandynawskie i Indii oraz legendy Semickie, nieznając własnej przeszłości, przeszłości, która dziś stanowi zakazany owoc wiedzy i zafałszowanej nauki. Polakom, Rumunom, Rosjanom … Zamyka się usta, kreując z ich wrogów, ich panów …

Mityczna już Księga Welesa (Veles Book, Vles book, Vlesbook, Isenbeck’s Planks, Велесова книга, Влес книга, Влескнига, Книга Велеса, Дощечки Изенбека, Дощьки Изенбека) – jest tekstem dotyczącym religii i historii starożytnych Słowian, z okresu końca panowania starej Europy nad światem.

http://www.youtube.com/playlist…

(Zauważmy, że badaczy mitów i podań greckich, rzymskich, sumeryjskich, skandynawskich … znajdujemy w encyklopediach i Wikipedii, badaczy wymienionych w tym artykule nie znajdziecie praktycznie nigdzie…)

Dotyczy ona okresu od VII do IX wieku naszej ery. Napisany na drewnianych deseczkach, co najmniej w trzech dialektach słowiańskich. Nazwa pochodzi od pierwszej tabliczki, dotyczącej boga Welesa. Przez niektórych naukowców (głównie tych, którym tabliczki niszczą prace naukę na temat zakłamanej historii.) uważany za falsyfikat.

W 1919 r. pułkownik białej armii Ali Fiodor Arturowicz Izenbek podczas ataku Denikina, w jednym z majątków w okolicach Charkowa, (pl.m.wikipedia.org/wiki/Charków) Orła, lub Wełykyj Burłuk (pl.m.wikipedia.org/wiki/Wełykyj_Burłuk) (możliwe, że był to Kurakins) znalazł i zabrał (wyszabrował) drewniane deseczki pokryte dziwnymi napisami.

Po klęsce Izenbek, wyemigrował on do Belgradu, gdzie w 1923 roku próbował bezskutecznie sprzedać je do muzeum. Od 1925 r. mieszkał w Brukseli; tam o tabliczkach dowiedział się J.P. Mirolubow, który rozpoczął naukowe badanie deseczek. Zajął się on odrestaurowaniem deseczek, przepisał większość tekstów (z błędami), fotografował deseczki (jednak fotografie okazały się nieczytelne, obecnie znany jest tylko jeden czytelny wizerunek) i próbował odczytać zawarte tam teksty.

Podczas badań Izenbek był bardzo ostrożny w stosunku do artefaktów, nie pozwalał ich wynosić z domu i odmówił profesorowi uniwersytetu w Brukseli, który chciał zbadać tabliczki (co stało się podstawą do podejrzeń o falsyfikat).
Tabliczki zaginęły, lub zostały ukradzione podczas II wojny światowej.

Po wojnie Mirolubow wyemigrował do USA i przekazał swoje materiały Russian Museum of San Francisko (www.mrcsf.org/home). Zostały one odnalezione w 1953 roku, przez profesora A.A. Kurienkowa (Kura) i opublikowane w czasopiśmie Żar Ptica w okresie od marca 1957 do maja 1959 roki, póżniej tekst został opracowany przez S. Paramonowa (Lesnogo).

Wszystkie tabliczki były tej samej wielkości: 38 x 22 cm , o grubości około 5 mm, o nierównych krawędziach, z otworami do mocowania rzemienia. Napisy były wykonane ostrym przedmiotem (szydłem), a następnie pokryte jakimś rodzajem lakieru. Wzdłuż każdej narysowane są linie, pod którymi wpisany jest tekst. Niektóre z desek były częściowo spróchniałe.

Języki indoeuropejskie mają słowa dotyczące pisania o wspólnym rodowodzie (angielskie book – książka, niemieckie buch – książka, rosyjskie буква (bukva) – litera) , pochodzą one od nazwy drzewa buk i już wcześniej sądzono, że pierwotnie napisy były wykonywane na bukowych deskach, ale jest to jedyne znalezisko tego typu.

(http://maara.narod.ru/biblioteka/bib_b/bib_b4.html)

Naukowcy są podzieleni co do kwestii autentyczności tekstu. Ponieważ oryginał zaginął, nie są możliwe badania drewna, na którym były spisane. Przeciw oryginalności przemawiają błędy w pisowni liter i niepoprawne użycie niektórych sformułowań.

Jednak mogły one powstać podczas przepisywania. Za autentycznością przemawia to, że do takiego fałszerstwa potrzebny byłby wybitny historyk i lingwista, a ani Izenbek, ani Mirolubow takimi nie byli. Poza tym nie odnieśli żadnej osobistej korzyści z badania tych tabliczek, więc takie oszustwo nie miałoby sensu. Jako domniemany autor fałszerstwa, obok Mirolubowa, wskazywany jest Gruzin Aleksander Sułakadzew (1771-1830), autor licznych fałszerstw pozorujących „starożytne teksty”.

Niektórzy słowiańscy neopoganie uważają ten tekst za swoją świętą księgę. Znaczne zasługi w jej popularyzacji ma Lew Syłenko, założyciel neopogańskiej organizacji RUNWira. Na Ukrainie po upadku ZSRR Księgę Welesa traktowano często jako podbudowę nowej ideologii narodowej uważającej ziemie ukraińskie za prakolebkę Indoeuropejczyków i źródło potwierdzające starożytne korzenie Słowian. Tekst ten znalazł się nawet w kanonie lektur szkolnych ukraińskich szkół. Wiemy jednak, że bardzo szybko na Ukrainie uciszono słowiańskie pochodnie, za pomocą niszczącego ten kraj od wieku syjonizmu i wojny domowej.

Kroniki Thietmara z Merseburga:

„Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz (pl.m.wikipedia.org/wiki/Radogoszcz_(gród) ), który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona.

Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora.

W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach,
każdy z wyrytym u spodu imieniem .

Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów. ”

Deseczka 1 (II 1)

Dlaczegoż nie pamiętamy dawnych chwalebnych czasów, zmierzając niewiadomo dokąd (3). Spoglądamy wstecz i mówimy, że wstydzimy się poznawać obie strony Nawii-Prawii-Jawii (1) i wszystkiego wokół doświadczać i rozumieć.

Oto Darzbog stworzył nam to i tamto – wszystko co istnieje. Światło gwiazd lśni dla nas, i w tej otchłani Darzbog zawiesił ziemię, aby była tak utrzymywana, Oto dusze przodków które świecą nam gwiazdami z Iru.

Ale oto Grecy napadli na Ruś i niegodziwość szerzą w imieniu swych Bogów. A my – mężowie, nie wiemy dokąd biec i co robić. Wszak co zostało przewidziane Darzbogiem w Prawii – jest nam nie widoczne. A w ślad za nią – jak ta oto wojna – Jawia się porusza, i ta tworzy nasze życie. Kiedy odejdziemy – to śmierć. Jawia jest ruchem, tym co stworzone przez Prawię. Nawia – jest przed nią , i po niej – Nawia. A przecież w Prawii istnieje Jawia.

Otrzymaliśmy mądrość o starożytności i dusze pogrążyliśmy w nią. Oto ona, wiedza nasza, jakbyś nie uważał – i tak już coś innego następuje. Oto wszystko wokół nas tworzy siłę Bogów. Widzimy to w sobie, otrzymaliśmy to jako dar Bogów, i na Ich potrzeby. Zatem robić to znaczy podążać za Prawią.

Oto dusze naszych bohaterów spoglądają na nas z Iru. I Żalia płacze tam nad nami i mówi, że lekceważymy Prawię-Nawię-Jawię. Lekceważymy ją i jesteśmy głusi na prawdę. Nie jesteśmy godni być darzbożymi wnukami. Jako że jedynie modląc się do bogów i dusze nasze czyste mając, i ciała, możemy życie otrzymać z praojcami w Bogach, zlewając się w prawdę jedyną! Jakeśmy wnuki Darzboga.

Spójrz, ruski rozumie, jakże wielki jest Rozum Boski! Głoście więc jego chwałę , i temu się poświęcajcie i z Bogami obrócicie się w jedność… Ulotne jest nasze życie i musimy , tak jak nasze kone, pracować, mieszkając z cielętami, owcami i bydłem naszym na ziemiach swoich, od wrogów ratując się, podążać na północ…

Deseczka 2а (II 2а)

Nie ten jest mężem prawym, kto się obmywa i o którym mówią ze jest bogobojny, ale ten u którego w pełni pokrywają się słowa z czynami. Dlatego już w starożytności było powiedziane, abyśmy jak dziadowie nasi dobro tworzyli. I my będziemy orać pola nasze i sławni będziemy.

Takoż i w czasach Zielonosława , Boruś i Ruś porąbana była wrożym ramieniem i szerzyło się zło i niegodziwość. Kniaź nasz był w niemocy. i posłał synów swoich na bitwę, a oni zostali przez wrogów pokonani. Wiecu nie posłuchali i co było postanowione nie przestrzegali. I dlatego zostali pobici i w niewolę pojmani.

Czyż nie takoż dzisiaj powiadamy? Kniaziami są naszymi i nie powinni chodzić na południe aby ziemie zdobywać dla nas… i dzieci naszych. A tam Grecy (4) na nas napadli, jak tylko Boruś od nas się oddzieliła. I była siecz wielka i wiele miesięcy.

Sto razy Ruś się odradzała i sto razy była rozbita od północy do południa. I tak jak praojcowie nasi trzodę prowadzali i byli przez Oriego – ojca do ziemi ruskiej przywiedzieni. I na cierpienia liczne nie zwracali uwagi i rany i zimno. Tak oto dotarli do tego miejsca i osiedli onegdaj na ziemi ruskiej.

I dwakroć ćma czasu minęła, a po tych dwuch ćmach przyszli Waregowie… I ziemię Chazarów, u których byliśmy w poddaństwie, zabrali w swoje ręce.
A jeszcze był naród Ilmerów liczący od stu do dwustu rodów. Naród nasz osiedlił się pośród Ilmerów, jako że przybył do ziemi ruskiej później. A przecież oni braćmi są naszymi i do nas… podobni. Jakże odróżnić jeszcze, przecież nas od zła chronili.

I u nich wiec był nieraz, i to co powiedziane było … na wiecu, to po prawdzie było. A czego na wiecu nie przyjęto, tego być nie miało prawa… Od zgromadzenia do zgromadzenia razem kniaziów wybieraliśmy i tak oto żyliśmy i pomoc im okazując i tak było. My trawy znaliśmy i wiedzieliśmy jak dzbany w ogniskach wypalać, jakoż i oni dobrymi garncarzami byli, jak bydło prowadzać i ziemię orać – wszystko rozumieli… Takoż i nasi ojcowie. I napadł na nas zły ród. I dlatego …

Deseczka 2b (II 2b)

…musieliśmy ukryć się w lasach i żyć tam jako myśliwi i rybacy, aby
uniknąć niebezpieczeństwa. Tak przeżyliśmy ćmę jedną i zaczęliśmy
miasta stawiać i wszędzie wokół paleniska zakładać. A po ćmie drugiej
nastąpił chłód wielki, ruszyliśmy więc na południe gdyż miejsca tam są
zbożorodne. A tam rzymianie nasze bydło brali po cenie, która była
umówiona i słowa dotrzymywali. I powędrowaliśmy na południowy …
zielone trawy i mieliśmy mnóstwo bydła…

Deseczka 3а (II 3а)

Modlimy się do Welesa (2), Ojca naszego, aby puścił na niebo Konnicę Suriego i aby Suria wkroczył na niebo aby obracać wieczne złote koła. Przecież to słońce nasze, które oświetla nasze domostwa i przed którego obliczem bledną oblicza palenisk domowych. Ogieńkowi temu, Semurgle Bogowi mówimy aby się pojawił i pokazał na niebie i oddał się pracy swej, aż światło stanie się błękitem… Nazywamy go jego imieniem „Ognieboże” i idziemy pracować. I jak co dzień odmówiwszy modlitwę i nasyciwszy ciało posiłkiem idziemy w pole aby podjąć trud nasz. Tak jak nakazali bogowie każdemu mężowi aby pracował na chleb swój.

Jesteśmy wnukami Darzbożymi, ulubieńcami bożymi i boże rodło w prawicy dzierżąc, opiewamy sławę Cudownego i do wieczora pięciokroć Bogów wysławiamy codziennie. Suricę pijemy na znak wdzięczności i obcowania z bogami, którzy w Swarogu istota, takoż piją za nasze szczęście.

Kiedy opiewamy sławę Cudownego, złoty koń Suriego galopuje po niebie. A kiedy wracamy do domu, utrudzeni, rozpalamy ogień i posilamy się jedzeniem. I mówimy Jakaż jest miłość boska do nas i odchodzimy w sen, jako że dzień przeszedł i ciemność nastała (5).

I jeszcze oddajemy dziesiątą część naszym Ojcom i setną władzy. I tak pozostajemy mili bogom, o ile Bogów sławimy i modlimy się do nich z ciałem obmytym wodą czystą .

„Tekst oryginalny lekko się rymuje, ale nie każda linijka. Słowo „oto” zostało użyte, zamiast specjalnej litery (czytanej : sie bo), służącej do inwokacji i rozpoczynającej większość linijek w oryginale.

Istnieją dwa tłumaczenia rosyjskie bezpośrednio z oryginału: S.Lesnogo i N.Słatina. Różnią się one gdyż niektóre znaki są słabo czytelne, wiele słów jest zapisanych pojedyńczym znakiem i to w jakiej formie jest on użyty trzeba wywnioskować z kontekstu, a tu są największe różnice.”

Słowianie Wschodni, zostali podbici przez Wikingów – a jak wiadomo synowie północy posiadali własne pismo runiczne. Biorąc pod uwagę ten fakt oraz zanotowanie przez kronikarza, iż Słowianie Zachodni podpisywali posągi Bogów no to… sam bym chciał wiedzieć czy to prawda…Fakt faktem wtedy Słowianie ogólnie znaleźli się bardzo blisko imperiów chcących zniszczyć wszystko, co związane z ich kulturą więc w temacie Księgi Welesa wszystko jest możliwe.

(1) Nawia – Prawia – Jawia
Po raz pierwszy koncepcja ta pojawiła się w „Księdze Welesa”, która wśród neopogan uchodzi za średniowieczny tekst liturgiczny (wołchownik).
„I Prav’ eta istinnaya, tak kak Nav’ sovlechena nizhe YAvi. I eto dano Sventovitom, i prebudet tak vo veki vekov.”
„A poskol’ku bitva eta protekaet v YAvi, kotoraya tvorit zhizn’ nashu, a esli my otojdem – budet smert’. YAv’ – eto tekushchee, to, chto sotvoreno Prav’yu. Nav’ zhe – posle nee, i do nee est’ Nav’. A v Pravi est’ YAv’ ”

Pojęcie „Prawii” oznacza siły przyrody, które doprowadziły do powstania materii we wszechświecie, oznacza również świadomość świata, która rodzi się w człowieku i przekształca kosmos w świadomy siebie samodzielny organizm.

Według innego źródła jest to prawo powszechne, które zostało ustanowione przez Roda i dzięki któremu istnieje świat. Nawia i Jawia łączą się tworząc Prawię i na odwrót: Prawia, poprzez swój nieskończony podział, tworzy Jawię i Nawię.

Jawia jest określeniem tego, co jawne, co już istnieje, rzeczywistości. Oznacza realizację mitu dziejotwórczego przez ludzi, która objawia się nadawaniem ich życiu wartości. Według Jaroslava Dobrolubova, ideologa neopogańskiego, jest to „jasna siła”, w przeciwieństwie do Nawii – „ciemnej siły”. Oba te pojęcia są względem siebie przeciwstawne i zamieniają się często miejscami.

Jawia symbolizuje to, co Niezmienne, podczas gdy Nawia jest postrzegana jako Zmiana, inne określenia to Statyka – Dynamika. Niemożliwe jest zwycięstwo jednej siły nad drugą, gdyż zarówno absolutny porządek, jak i absolutny chaos doprowadziłyby do zniszczenia wszechświata.

Nawia to kraina zmarłych identyfikowana z chrześcijańskim piekłem. Rządzi nią Weles, który zasiada na złotym tronie u korzeni Drzewa Kosmicznego . Jako jedyne z trzech wymienionych pojęć, znana jest też z innych źródeł niż „Księga Welesa”. O Nawii wspomina m.in. A. Szyjewski czy A. Gieysztor.
Po śmierci człowiek trafia do jednego z tych trzech światów. W Jawii może pozostać w charakterze opiekuna swojego rodu, np. w postaci duszka domowego. Jeśli człowiek w ciągu życia przyczynił się do wsławienia swojego rodu, wówczas może być zaliczony w poczet bogów i bohaterów w Prawii.

Część współczesnych pogan uznaje natomiast wiarę w reinkarnację, co jest wynikiem wpływu hinduizmu na formowanie się ich ruchu. Zdania co do istoty tego zjawiska również są podzielone, gdyż jedni uważają je za nieodłączne dla światopoglądu aryjskiego, inni natomiast twierdzą, że człowiek może się ponownie odrodzić tylko jako istota ludzka. Można także wyróżnić zwolenników tradycyjnego hinduistycznego pojmowania istoty reinkarnacji. Neopoganie zgodni są jednak co do tego, że w procesie wędrówki dusz człowiek traci swoją osobowość.

Koncepcja Prawii, Jawii i Nawii łączona jest niekiedy z wyobrażeniem świata jako Drzewa Kosmicznego. Obraz drzewa charakterystyczny jest dla wielu systemów mitologicznych. Określało ono model Wszechświata podzielonego na trzy części: niższą, średnią i wyższą, co odpowiadało korzeniom, pniowi i koronie (niebu, ziemi i piekłu).

W korzeniach Drzewa znajdowała się Nawia, pniem była Jawia, a w koronie mieściła się Prawia. Najniższa część była siedzibą demonów, ryb, owadów, zwierząt związanych z wodą oraz części ludzi. Do średniej zaliczano ludzi, pszczoły oraz takie zwierzęta jak: łoś, koń, krowa, jeleń. Najwyżej w hierarchii stali bogowie, pobożni ludzie oraz ptaki. Łącznikami między tymi trzema poziomami były zwierzęta, np. wiewiórki. Za każdy z tych światów odpowiedzialny był inny bóg, odpowiednio są to: Swarog, Perun i Weles.

Drzewo Kosmiczne określane jest inaczej jako Kosmiczny Słup lub Góra Kosmiczna. Jest to pionowa oś umiejscowiona zawsze w centrum wszechświata, która stanowi symbol jednoczący różne poziomy i wymiary kosmosu. Podział na trzy światy: Nawię, Prawię i Jawię może też być odpowiednikiem troistości: przodkowie – współcześni – potomkowie.

(2) Perun i Weles

Peruna znano jako boga burzy, piorunów i błyskawic, a także jako opiekuna suwerennej władzy. Uchodził za patrona książęcych drużynników i to zwykle oni się na niego klęli. Za złamanie przysięgi przewidzianą karą była śmierć od własnej broni.

Perunowi poświęcone były czasami całe lasy czy zagajniki, z których zabranie czegokolwiek uważano za czyn zasługujący na śmierć.

Na szczytach wzgórz wznoszono dla niego ośrodki kultu, tzw. trzebiszcza. Do najbardziej znanych należały Wzgórze Kijowskie oraz wzgórze Perynia w Nowogrodzie Wielkim, gdzie otoczony był szczególną czcią.

O jego wyjątkowej pozycji świadczy także fakt umieszczenia go przez Włodzimierza na pierwszym miejscu w panteonie i przyznania mu w ten sposób pierwszeństwa. Po przyjęciu chrześcijaństwa jego posąg wrzucono do Dniepru w przeciwieństwie do wyobrażeń pozostałych bóstw, które spalono.

Dla Peruna charakterystyczne były różne właściwości, np. możliwość przemiany w orła lub sokoła oraz atrybuty. Jako patron drużynników uzbrojony był w kamienie, strzały, topory oraz łuk-tęczę, z której wypuszczał strzały-błyskawice jeżdżąc po niebie ognistym rydwanem. (Podobieństwo do Wed)

Świętym drzewem tego boga był dąb, który uważano za jego świątynię i w którego gałęziach miał siedzieć w czasie burzy. Uderzenie pioruna w to drzewo oznaczało gniew bóstwa. Poświęcona mu była także paproć, zwana wprost przez jeden z narodów słowiańskich Perunowym kwiatem i uważana za metaforę błyskawicy.

Wierzono, że człowiek, który znajdzie kwiat paproci pozna przyszłość i posiądzie dar odgadywania cudzych myśli. Roślina ta była również symbolem odradzającej się i umierającej przyrody.

Po przyjęciu chrześcijaństwa Peruna zestawiano z Ilją Prorokiem (Eliaszem), a także z Ilją Muromcem, na którego przeniosła się wiara w to bóstwo oraz legendy o jego walkach stoczonych z demonami. Ilja był czczony 20 lipca, można zatem przypuszczać, że dzień ten poświęcony był również Perunowi.

Neopoganie upatrujący w tym bóstwie swojego patrona zwani są „perunistami”, posiadają duszę wojownika i są zwolennikami użycia siły, a ich sposób bycia i myślenie należą do prostolinijnych. Szczególną nienawiść kierują w stronę Żydów i chrześcijan.

Weles uważany jest w mitologii słowiańskiej za przeciwnika Peruna, gdyż strefa działania tych dwóch bóstw jest odmienna. Podczas gdy Welesa uznawano za boga całej Rusi, boga ludu, kult Peruna przypisywano tylko drużynie książęcej.
Welesa nazywano bogiem bydlęcym, gdyż sprawował opiekę nad pasącymi się stadami chroniąc je przed wilkami i psami. Mógł to czynić ze względu na to, że dzikie zwierzęta i miejsca należały do również jemu przypisywanej sfery chaosu. Dla pasterzy bydło stanowiło wyznacznik bogactwa i obfitości. Taki stosunek do niego pochodził jeszcze z czasów koczowania ludów indoeuropejskich na stepach czarnomorskich.W odległej przeszłości, gdy ludzie żyli z myślistwa Weles oznaczał patrona udanego polowania, mógł symbolizować „ducha zabitego zwierza”. Występował wtedy pod postacią niedźwiedzia, natomiast jako bóg bydła – pod postacią tura.

Pod jego władzą znajdowała się również sfera chtoniczna, postrzegana jako obszar o zabarwieniu negatywnym. Jego siedzibą była Nawia – kraina zmarłych, w której jako bóg śmierci opiekował się duszami. Sprawował też funkcję ich przewoźnika, ważył dobre i złe uczynki decydujące o wpuszczeniu duszy do krainy przodków.

Można go uznać za opiekuna wołchwów zwanych inaczej „Welesowymi czarownikami”, przez których był szczególnie czczony i którzy wróżyli w jego imieniu. Jedną ze sfer jego działalności była magia i czary, czego dowodzi duża liczba różnych zaklęć, zamawiań i uroków. Oprócz tego znany jest jako bóg przysiąg i prawa, a największą karą dla krzywoprzysięzców obok innych chorób skóry było tzw. „wyzłocenie jako złoto”.

Uczeni doszli do wniosku, że słowa: „Weles” i „wołchw” mogą być ze sobą wzajemnie powiązane zwłaszcza, że działalność wołchwów miała związek m.in. ze światem zmarłych. Neopogańscy kapłani również odwołują się do jego kultu upatrując w nim boga tajnej siły i świata nadprzyrodzonego.
Dodatkowo Weles uchodził za patrona poezji i sztuki, a wykonawców bylin czy skazań nazywano „Welesowymi wnukami”.

Do jego zadań należało sprowadzanie natchnienia na artystów.
Wszystkie sfery działania Welesa, choć z pozoru bardzo zróżnicowane, można ze sobą wzajemnie powiązać, jego kult przeszedł jakby ewolucję. Hodowla bydła rozwinęła się bowiem z myślistwa poprzez udomowianie młodych, dzikich osobników. Związek Welesa z martwą zwierzyną rozprzestrzenił się później na cały martwy świat. Z kolei wierzono, że pochowani przodkowie sprzyjają płodności ziemi, co jest blisko związane z hodowlą bydła. Ofiarą dla niego był ostatni snop na zżętym, a więc martwym polu, który pozostawiony do przyszłego roku miał zapewnić urodzaj.

Z Perunem i Welesem związany jest tzw. „mit burzowy” (grozovoj mif) jeden z podstawowych w mitologii słowiańskiej. Jako przeciwnik Peruna Weles występuje jako istota żmijopodobna, tzw. Żmij podkradający Gromowładnemu bydło lub ludzi.

Za karę Perun poraża go swoją bronią – gromowymi strzałami. Jego przeciwnik chowa się w różnych miejscach: na drzewie, w kamieniu, w człowieku, zwierzętach, w wodzie, ostatecznie jednak zostaje pokonany. Mit ma symbolizować odwieczną walkę dobra ze złem, przeciwstawienie świata duchownego materialnemu, świata niebiańskiego – ziemskiemu. Taka walka dokonuje się również we wnętrzu człowieka między duszą i ciałem.

(3) Rod i rodzanice.

Wśród neopogan nie ma zgodności, jeśli chodzi o określenie naczelnego boga. Najczęściej wymieniany jest Rod, pomijany w analizach przez wielu badaczy, inni za najważniejsze bóstwo uważają Swaroga, Welesa czy samą Przyrodę. Nie ma też porozumienia co do postrzegania istoty Roda, można tutaj wydzielić różne koncepcje.

Część współczesnych pogan postrzega go jako bóstwo osobowe, boga – twórcę świata, prarodzica bogów. Inni mówią raczej o początku, praprzyczynie. Przeważa twierdzenie, że Rod jest Wszechświatem, częścią Wszechświata lub siłami go odzwierciedlającymi.

Stronnicy tej idei podkreślają raczej bezosobowość zarówno Roda, jak i pozostałych bóstw. Jest on nieodłączny od reszty świata i ma wiele imion. Veleslav ze wspólnoty „Rodolubie” uważa, że Rod jest jeden, jeśli chodzi o istotę, natomiast różne są przejawy jego siły. Bóstwo to nie dominuje nad Wszechświatem, lecz jest jakby ponad czasem i przestrzenią, które biorą swój początek właśnie w nim.

Rod jednoczy w sobie wszystkich bogów, którzy są z kolei jego przejawami. Jest Jednością, ale można wydzielić trzy jego postacie, które są związane z duchowym początkiem, siłą przodków oraz ogółem krewniaków.

Badaczem, który poświęcił w swych badaniach najwięcej miejsca istocie tego boga jest Rybakov. Według niego jest to jedno z najbardziej zagadkowych bóstw, o którym nie ocalały materiały etnograficzne, jednocześnie należące do najbardziej znaczących w panteonie słowiańskim.

Znany jest tylko wśród Słowian wschodnich, natomiast wśród zachodnich jego odpowiednikiem jest Świętowit. W literaturze na ten temat widoczne są jakby dwie tendencje sprzeczne ze źródłami. Dla części badaczy Rod jawi się jako drobne bóstwo rodzinne, duszek domowy, podczas gdy inni nie wymieniają go w ogóle.

Rybakov uważa, że jest to bóstwo podstawowe dla ruskiego pogaństwa, niesłusznie lekceważone przez badaczy. Ich błędem było rzekome niewłaściwe rozumienie dwoistego charakteru wyrażeń występujących w źródłach, a zawierających rdzeń „rod”.
Jak zauważa badacz, wczesne źródła nie zawierają informacji o Rodzie i rodzanicach, czego przyczyną mógł być ich wiejski charakter nie pasujący do oficjalnych dokumentów. Pierwsza wzmianka pojawia się dopiero na pocz. XII wieku w tzw. „Слове об идолах”, gdzie kult Roda jest postrzegany jako jedna ze światowych religii. Konkluzje, do jakich doszedł Rybakov najlepiej odzwierciedla cytat:

„Род – творец Вселенной.
Род вдувает жизнь в людей.
Род – бог неба и дождя.
Род связан с земной водой (родники, родища).
Род связан с огнем.
Род связан с подземным пеклом (родьство огненное).
Род связан с красным цветом (рдяный, родрый).
Род связан с шаровой молнией (родия).
Рода сопоставляют: с Озирисом, с Саваофом, с Ваалом, с Иисусом Христом (косвенно), с „Артемидой”.”

Pod nazwą Rod mogło się także kryć wszechogarniające bóstwo Wszechświata z jego poszczególnymi światami: górnym, średnim i dolnym. Z górnego pada deszcz i lecą błyskawice, średni związany jest z przyrodą i rodzeniem, natomiast najniższy – z tzw. „ogniennym rodstvom”.

Według innego źródła Rod, określany również jako Sud lub Usud, kieruje rozdzielaniem dusz należących do każdego rodu. Ci, którzy po śmierci trafili do Wyraju, po jakimś czasie byli przez niego odsyłani z powrotem do naszego świata pod postacią grudek ziemi.

Neopoganie stawiają Rodowi posągi pomalowane na czerwono w formie drewnianych fallicznych symboli, do wytworzenia których wykorzystują buk, jesion, wiąz lub klon. Mogą to być również kamienne stosy. Wybierają zawsze odkryte miejsce, najczęściej wysoko położone.

Według Gavrilova i Nagovicyna dzień szczególnie poświęcony Rodowi to 21 kwietnia, nazywany wśród pogan Radogoszczem. Do tej pory składa się ofiary temu bóstwu przynosząc „wielkanocne” pisanki na groby przodków. Natomiast Rybakov twierdzi, że dniem, w którym szczególnie wspominano Roda był 26 grudnia, co było związane z przesileniem zimowym. Wtedy kobiety przynosiły do cerkwi chleby i pierogi.

Rodowi towarzyszą rodzanice, za które część badaczy uważa Ładę i Lelię. Są to dwie boginie: matka i córka – panna związane z życiem i losem, a według innych źródeł także z polem i urodzajem. Łada zgodnie z czeską „Mater Verborum” to ogólnosłowiańska bogini miłości i małżeństwa. Jest wspominana w polskich dokumentach zakazujących praktyk pogańskich pod nazwą Gardzyna („Obrończyni”).

Utożsamia się ją z Wenerą, Demeter i Persefoną. Druga rodzanica – Lalia jest córką Łady i boginią płodzenia dzieci.
Inne źródła podają, że rodzanice były trzy, a potrojenie bóstwa losu wiąże się z personifikowaniem zaplatania nici przeznaczenia, pilnowania jego właściwego przebiegu oraz przecinania.

Pojawiały się przy kołysce, aby orzekać o przyszłości danego dziecka. Od nich zależało czy będzie miało szczęśliwe życie, a ich decyzji nic nie było w stanie zmienić.
Koncepcja rodzanic jest prawdopodobnie bardzo archaiczna, posiadająca korzenie indoeuropejskie. Rodzanice według badaczy podobne są do greckich mojr czy rzymskich parek. Określane bywają jako duchy lub wróżki pomagające przy rodach, pojawiające się przy narodzinach niemowląt. Są też związane z rodzinnym kultem przodków.

(4) Demonologia.
Ta dziedzina słowiańskiej mitologii przetrwała znacznie dłużej, niż źródła dotyczące bóstw naczelnych, wykorzenionych w pierwszej kolejności po przyjęciu chrześcijaństwa. Z racji tego, że dominowała ona przede wszystkim w rodzinno – rodowych kręgach, wytępienie jej okazało się wyjątkowo trudne. Zainteresowani tematem mają tutaj do dyspozycji mnóstwo materiałów etnograficznych, zbieranych gorliwie przez badaczy w XIX i XX wieku.

Demonologię można zdefiniować jako całokształt wyobrażeń dotyczących istot mitycznych najniższego rzędu. Przedstawienia te mogły się znacznie różnić między sobą w zależności od regionu, z którego pochodziły. Bez względu jednak na miejscowe różnice można wyodrębnić charakterystyczne grupy tych nadprzyrodzonych istot, które w kulturze ludowej funkcjonowały od zarania pogańskiej tradycji. Istoty demoniczne można podzielić między innymi ze względu na strefę działania, czas pojawiania się, wygląd zewnętrzny. Najistotniejszy jest jednak ich stosunek do ludzi z uwagi na podstawowe w demonologii znaczenie wiary w dobre i złe duchy. Możemy wyróżnić m.in. duchy górskie, polne, wodne, domowe, strachy bagienne czy demony leśne.

Do duchów wodnych zaliczano przede wszystkim wodnika i rusałki i postrzegano jako przynoszące szkodę człowiekowi. Wodnika uważano za złego, kapryśnego ducha, władcę źródeł i wód, które to pod jego panowaniem stawały się niebezpiecznym żywiołem.

Można go było zaobserwować jako wir wodny, a jeśli przyjmował postać ludzką, był to wówczas wysoki, chudy człowiek, zwykle o zielonym, oślizgłym ciele, z dużą głową. Do zasadniczych jego funkcji należało topienie nieostrożnych ludzi oraz przeprawiających się zwierząt, ale także psucie młynów i sieci rybackich.

Wodnik zamieszkiwał głębokie zbiorniki wodne, zakola i zbiegi rzek, mógł również przebywać pod młynem wodnym.
Rusałki można było spotkać nad brzegami wód, a także w lasach i jaskiniach. Zwykle wyobrażano je sobie jako młode dziewczęta z rozpuszczonymi, zielonymi włosami. Mężczyzn wabiły ku sobie urodą i śpiewem, natomiast kobiety gubiły zadając im pytania-zagadki.

Swoimi pieszczotami mogły doprowadzić człowieka do śmierci z wyczerpania. Zagrożone były również położnice, gdyż rusałki mogły zamienić ich dziecko na swoje, np. podczas prac polowych. Rusałkom poświęcone były tzw. Rusalia, czyli gry obrzedowe, do których można zaliczyć Rusałczy Tydzień, obchodzony w okolicach Zielonych Świątek, obrzędy bożonarodzeniowe, Noc Kupały i inne.
Leśne ostępy zamieszkiwał duch leśny (licho leśne), który u Słowian wschodnich nosił nazwę Leszy.

Las wraz z zamieszkującym go złym duchem był utożsamiany z przestrzenią wrogą człowiekowi. Wyobrażano go sobie jako istotę odzianą w zwierzęcą skórę, czasami wyposażoną w zwierzęce atrybuty (rogi, kopyta, ogon, sierść) lub wcielającą się w postać jelenia, lisa czy niedźwiedzia. Cechą charakterystyczną Leszego było przyjmowanie takiego wzrostu jaki miała otaczająca go szata roślinna. Mógł zatem w zależności od potrzeby stać się wysokim jak drzewa lub mniejszym od trawki.

Cechowało go również podwójne „moralne oblicze”, mógł być bowiem dobry lub zły. Jego działanie nie było zgubne dla człowieka, ale kontakty z nim uważano za niezbyt bezpieczne, zwykle bowiem powodował, że ktoś błądził po lesie wracając ciągle w to samo miejsce. Zjawiska wywołane w lesie podmuchami wiatru przypisywano właśnie temu leśnemu demonowi.

Za postać demoniczną, która w przeciwieństwie do innych była najczęściej przyjaźnie usposobiona do człowieka, można uznać skrzata domowego (tzw. domowoj). Należał on do kategorii duchów najbardziej związanych z ludźmi i stanowił symbol pomyślności lub biedy danego domu wpływając na powodzenie działań gospodarczych prowadzonych w zagrodzie, oborze czy spichrzu.

Przeważnie był to starzec niskiego wzrostu, o dużych rękach i bosych stopach, mógł też za niego uchodzić założyciel rodu. Jego rola sprowadzała się do pomocy w gospodarstwie, doglądania domu i zagrody, ostrzegania o grożącym niebezpieczeństwie. Od niego zależało zdrowie bydła, o które się troszczył, a jego ulubionymi zwierzętami były konie.

W czwartek, dzień poświęcony jego pamięci, należało go ugościć specjalnym posiłkiem składającym się z kaszy i mleka lub resztką obiadu. Można wyróżnić kilka rodzajów ducha domowego, np. bannik, owinnik czy dworowyj oraz jego żeński odpowiednik – kikimorę.

Pozostałości demonologii, mimo stopniowego wypierania jej przez chrześcijaństwo, można obserwować właściwie do dzisiejszego dnia. Cerkiew chrześcijańska nie zaprzeczała istnieniu duchów, doprowadziła natomiast do uważania ich za czarty, siłę nieczystą. W ten sposób bóstwa najniższego rzędu przetrwały w postaci niezmienionej do naszych czasów.

(5) Świat przeciwieństw.
Otaczający świat był postrzegany przez dawnych Słowian na zasadzie przeciwieństw. Taką dwoistość uznawano za podstawowy warunek funkcjonowania świata. Opozycje mogły dotyczyć zarówno czasu i przestrzeni, jak i społeczeństwa. Ta zasada była niekiedy realizowana poprzez wyobrażenia postaci mitycznych odznaczających się pozytywnymi lub negatywnymi cechami.

Takie opozycje jak: niebo – ziemia, prawy – lewy, góra – dół, bliski – daleki czy też wschód – zachód, północ – południe zaliczane były do charakterystyki przestrzeni, natomiast dzień – noc czy lato – zima należały do określeń czasu. Elementy wymieniane po lewej stronie opozycji, np. niebo, prawy, góra, bliski, lato, odbierane były jako pozytywne, związane z dobrym losem. Z kolei te z prawej postrzegane były jako negatywne, np. zima, ziemia, lewy, dół.

Jedną z podstawowych opozycji była dola – niedola (szczęście – nieszczęście), kojarzona z boginiami losu – rodzanicami. Od ich decyzji zależało to co spotka człowieka w życiu i niczego nie można było zmienić. Pojęciem „dola” określano dobry los, natomiast „niedola” oznaczała zły los.

Charakterystyczne było również przeciwstawienie żywiołów wody i ognia jako dwóch sił wiecznie zmagających się ze sobą, ale też zlewających się, np. w przedstawieniach Kupały, Peruna, ognistej rzeki. Przedstawiano to w takich postaciach, jak Ognisty Ptak, Ognisty Żmij czy Ognista Maria.

Opozycję niebo – ziemia wyobrażano sobie jako związek małżeński Ojca-Nieba z Matką-Ziemią. Niebo pełni tutaj funkcję męskiej życiodajnej siły, zsyłającej deszcz, ziemia z kolei jako czynnik żeński przyjmuje go i wydaje plon. Niebo było również siedzibą bogów, podczas gdy ziemia znajdowała się we władaniu człowieka.

Ku chwale i pamięci.

I pamiętajcie tylko niewolnik wybiera i utrzymuje swoich panów. Wara Dudom, Kwaśniewskim, Komorowskim, Braunom, Michnikom, Wałęsom, Balcerowiczom, Kaczyńskim, Tuskom … Od Polski, Lechii i od Słowiańszczyzny.”

http://replikatv.hvs.pl/ksiega-welesa-i-swiat-ktorego-nie-ma-w-polskich-szkolach/

11203153_635678233199729_5502522091234557263_n  ee9d3b2010d611215756_635678076533078_4337198141531579614_n11029641_635678293199723_9010512440133101269_n

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s